***what is that sound***

Powroty jesiennym zmrokiem

Wracam.. na ten blog, a może i w ogole .. do siebie... Nie było mnie wprawdzie tutaj długo. Powody tak prozaiczne jak brak internetu, przeprowadzka, wakacje, a przy tym brak potrzeby pisania. Czy skoro ponownie ją odczuwam.. coś jest nie tak? A może w ideę prowadzenia bloga trzeba od razu wpisać funkcje terapeutyczne? Coś jednak jest na rzeczy, skoro tylu ludzi -  w tym ja - prowadzi własne.

***
wciąż pada... to w końcu już listopad. Prawdopodobnie deszcze nie zauważyły jeszcze pomyłki - miały padać jak zawsze w Dzień Wszystkich Świętych. Święci je powstrzymali, a może same uległy depresyjnemu wpływowi jesieni. Zamyślone, niechętne i smutne. Teraz topią się w pożołkłych stertach zwiędłych liści, usypanych przez dzielnych dozorcow.. gdzieś pośrod błota.. a nie chmur..

***
.. nie tylko mnie dotyka ten melancholijny nastroj. Wokoł zdaje się panować epidemia przesilonych jesiennie - ktoś się z kimś rozstaje, ktoś nie ma ochoty, komuś nie chce się uczyć, wychodzić z domu, myśleć, śmiać.. symptomatycznie naturalnie z pytaniem "co sie ze mną dzieje". Stanęłam w szranki.

Nauka pływania (wszystko co nowe wywołuje we mnie ekstremalny entuzjazm - w końcu uczę się pływać :-D! ), ergometr wioślarski (już nie opuszczam treningow ;), praca, uczelnia, niemiecki - stała chroniczna aktywność, by nie zauważyć kiedy się jest zniechęconym... pozostaje satysfakcja, uśmiech zmeczenia na twarzy zlanej potem po ostatniej setce na wiosłach, marzenie o gorącej kąpieli i.... przemujący dreszczem wiatr jesienny.

Kupiłam dziś czapkę. To bodajże najlepsze lekarstwo poza własnym mozgiem na jesienną depresję ;).

07:21 - 7.11.2007 - comments {0}

Lili Marlene

A miało być tak cudownie... cudowny wieczór... w gruncie rzeczy był. W gruncie rzeczy mam cholerna wadę, której nie chce zwalczac. Szczerość. No dobrze, jest jeszcze kilka. Przyznaję. Czasami mówię to co ludzie chcą usłyszeć, by zyskać ich przebaczenie, sympatie.

przykład --> E. stwierdziła: Mała, gdyby tak mieć faceta, który mówi i robi to co ty, to niczego wiecej nie trzeba.

To wada. W gruncie rzeczy chce przecież osiągnać tylko swój cel - nie chce by miała do mnie o cokolwiek żal. No i za dobrze znam facetów. To chyba pośrednia przyczyna tej pierwszej wady. Wiem co kobieta chciałaby usłyszeć, a czego mężczyzna najczęściej nie robi, gdyż tego nie wie. Wiem gdzie są luki. I to co najgorsze. Umiem czytać znaczenia. I je nazywać. Nauczyłam się. Niestety na błędach. Gdy udało mi się być kiedyś przyczyną czyjegoś rozgoryczenia, żalu, by nie powiedzieć rozpaczy...wszystko przez głupie różnice w odbieraniu tych samych gestów i zachowań... A przecież to na tym najniższym poziomie zaczynają sie problemy z komunikacją. Pytanie: czy wspólne wyjscie na bilard jest tylko bilardem czy czymś więcej; czy fakt zaproszenia na kawe to tylko grzeczność czy już oczekiwanie; co i w jakiej sytuacji rodzi podświadome zobowiązanie, gdzie rodzi sie chemia między dwojgiem ludzi i kiedy przestaje się mieć na nią wpływ?

Czuje sie jak zaklinaczka emocji. I co gorsza zaczyna mnie ta władza przerażać. Dlaczego? ponieważ MOGE. Mogę nadać ZNACZENIE gestowi który beze mnie nie miał by sensu, mogę sprawić że jedna chwila zostanie, nie tylko w mojej pamięci. na długo, mogę sprawić że jakiś gest stworzy nową jakość, albo... nic nie stworzy choć w normalnych okolicznościach mógłby...

Źle sie czuje z tym, że czasem muszę z czegoś rezygnować właśnie z powodu tego odbioru - tego szczególnego znaczenia - jakie to ze sobą niesie. W normalnych okolicznościach pójście na koncert a potem na imprezę to coś normalnego. Piątkowy wieczór. Trzeba przecież coś robić. Koncert był wart tego by na niego iść. Impreza... może i też, lecz ja sie tego nie dowiem. Unikam konsekwencji niewypowiedzianych znaczeń...

Boże Lilien czy w tobie w końcu dochodzi do głosu humanitaryzm? W końcu nie łamiesz komuś serca? A właśnie, ze tak. Bo faceci są głupi (nulla regula sine exceptione) . I zawsze trzeba wybierać. Albo istnieje szansa, że ta chemia nas ogarnie... albo.. dajmy sobie spokój. Miłość lub nic. NIE MA NIC PO SRODKU.
Brr... zaczynam dochodzić do wniosku że prawdziwie normalne relacje można mieć tylko z własnym: a) bratem, b) ksiedzem c) informatykiem d) żonatym kolegą z pracy e) biseksualistą;). [Ukłon w stronę trzech ostatnich panów, którzy na pewno wiedzą, że to o nich właśnie chodzi ;)].

Samotności nie zagłusza się przecież muzyką i pocałunkami.
To nie tak.


11:56 - 20.07.2007 - comments {0}

dojrzałosc

ostatnio przeczytane.. osobiście nic nowego, choć temat jest tym ważniejszy, im wyżej wspina się w hierarchii moich własnych priorytetów. [Starzeję się chyba ;)] Najistotniejszym jednak by.. wcielać to w życie skutecznie.

Próbę opisu dojrzałej osobowości można odnaleźć w opracowanej w połowie XX wieku teorii Gordona W. Allporta (1988), który wyodrębnił sześć kryteriów.

Po pierwsze, powinna się ona odznaczać pewnym „zasięgiem ja”. Życie dojrzałej osoby nie może się ograniczać tylko do zbioru czynności ściśle związanych z jej własnymi, bezpośrednimi potrzebami i obowiązkami. Osoba taka powinna umieć brać udział w szerokim zakresie czynności, mieć rozległe zainteresowania i cieszyć się nimi.

Drugą cechą dojrzałej osobowości jest umiejętność serdecznego odnoszenia się do innych ludzi, utrzymywania głębokich, intymnych kontaktów z niektórymi ludźmi i – z drugiej strony – zdolność nawiązywania bliskich kontaktów, które nie łamią indywidualności i nie dążą do podporządkowania sobie innych.

Trzecią cechą jest dojrzałość emocjonalna. Jej przejawami są na przykład: wysoka tolerancja na frustrację, panowanie nad własnymi popędami, akceptacja swoich słabości i porażek bez poczucia klęski, równowaga emocjonalna wypływająca z poczucia bezpieczeństwa psychicznego.

Czwartym kryterium dojrzałej osobowości jest realistyczny stosunek do życia i uzdolnienia, na które składają się inteligencja oraz widzenie spraw i ludzi we właściwych proporcjach. Jest to umiejętność ujmowania problemów z wielu różnych punktów widzenia, a – co za tym idzie – rozumienia ludzi, którzy mają odmienne przekonania i poglądy.

Piąty wymóg to umiejętność obiektywizacji własnej osoby – wgląd i poczucie humoru. Obiektywizacja polega na dobrym poznaniu samego siebie, na odróżnianiu cech, które wydaje się nam, że mamy, od cech, które mamy faktycznie, i od cech, które inni sądzą, że mamy. Poczucie humoru oznacza nie tylko zdolność znajdowania radości i śmiechu w zwyczajnych sprawach, lecz także zdolność zachowywania pozytywnego stosunku do samego siebie i kochanych osób, przy jednoczesnym dostrzeganiu u siebie i u nich niekonsekwencji i absurdów.

Szóstym kryterium dojrzałej osobowości jest posiadanie „jednoczącej filozofii życia”. Jest to „wątek zupełnej powagi”, który nadaje celowość i znaczenie wszystkiemu co robimy. Jednoczy harmonizuje dążenia i daje świadomość celu własnego życia. Jednym ze źródeł tej filozofii jest, według Allporta, religia.

 
(…)[człowiek – przyp. L.], który będzie miał „dojrzałą osobowość”, ma naturalnie większe szanse stać się prawdziwym „wiecznym” charyzmatycznym przywódcą. Jednak, co podkreśla ten psycholog, aby taką osobowość wypracować, potrzeba wiele wysiłku i czasu.

 
[ Cwalina, Falkowski Marketing polityczny. Perspektywa psychologiczna.]

 

01:52 - 5.07.2007 - comments {0}

... w czepku urodzona juz 20 lat..

... wieczor przed, zaczyna sie. Znow nauka. Bylam na 3 wykladach - notatek pozyczonych/skserowanych brak. Bylam na 5 cwiczeniach - notatek pozyczonych/skserowanych brak.
Na skrzynce mailowej sciągniete jakies referaty zamiast podrecznika. Podrecznik od dawna juz przeciez nieaktualny. Na polce wydrukowane, nietkniete ustawy. W głowie - pustka.

Uczylam się przecież czegos wczoraj! Moze czas przejrzec pytania testowe z zeszlego roku?
Nie. Odpadam. Czy "zlote cugle" w RFN dotyczą problemu subwencjonowania gmin i powiatow, majacego ograniczyc ich autonomie przez kraje zwiazkowe? eee... po w pisaniu w gogle "zlote cugle" wyskoczyl tylko wiersz Lesmiana. W podreczniku i referatach terminu brak... CO TO KURDE ZA TEST?!

.. i po co sie na niego uczyc... :(
pouczyłam sie mimo to, szablonowo. pospałam. bezstresowo. Ranek. Biel, czern, szarosc. Na ubraniu. Stres w mozgu. Bedzie dobrze. Przeciez jestem w czepku urodzona, zawsze mam szczescie. Es ist mein Teilllll.... grzmi w uszach. U furtki spotkana opiekunka dzieci sasiadow. O, to naprawde dobry znak. Przed poprzednim egzaminem spotkalam w tramwaju mojego ulubionego (z 2ch na cale miasto!!!!!) tramwajarza :D. Dalej jeszcze jakis miły pan specjalnie przepuszcza na pasach (niezwykłe przy mojej ulicy). Zapowiada się dobry dzien. I, o zgrozo. NIE CZEKALAM na tramwaj. Czy to mozliwe? Moze dostane piec.... ? dezorientacja pozytywna. Rammstein i te wszystkie małe blahostki rozszerzaja mimowolnie usmiech na twarzy. W tramwaju.. auc.. ten sam gosc, ktoremu z nudow wczoraj wymyslałam TEZ W TRAMWAJU zyciorys i relacje z matka. Nie możliwe. To przecież błahostki, ale... wierze w znaki. Wierze, ze one mi pokazują odczucia z przyszlosci... a te pozytywne uspokajaja.. przed egzaminem to wazne. Wierzyć, że dobrze pójdzie. A ze zawsze dobrze idzie, zawsze trafiam w te "latwiejsze" pytania.. to tylko utwierdza. Na uczelnie wejscie luznym krokiem, z usmiechem. Ktos jeszcze postraszyl czyms, ja postraszylam swoimi "zlotymi cuglami". Sam egzamin rowniez zaczal się z kwadransem poslizgu (spoznienie, usadzanie... "a pan w tej koszuli to przyszedl na ryby czy na egzamin?"... "zaraz.. trzeci rok, zaoczny, roznice programowe? Skad sie pan tu wział?" :D. ). Napiecie rozladowane. Jakos to będzie. Nie umiem, wolalabym zdawac to w poniedziałek - mialabym czas by chociaż te referaty przeczytac (w tym wlasny po raz pierwszy). Ale terminu przecież nie mozna zmienic.
Lista.

.. ale Pani przeciez nie ma na liscie...

wyprosił mnie grzecznie Jacek P., którego odwiedzilam aż 3 razy na wykladach.. formalista cudowny.. mimo prosb grupy nie zgodził się bym zajela miejsce nieobecnej Oli B. Nie mam zalu :-D.
Regulamin jest regulaminem, przepisy przepisami. 4 dni na nauke to wystarczajaco duzo :).
zole kartki z notatkami z zapiskami coo chce zrobic w WOLNYM czasie, poleza na biurku jeszcze troszke dłuzej. Nie szkodzi... a moze to znak.. by ten semestr zakonczyc srednia rodem z podstawowki? czemu nie.. kiedys na studiach moze mi sie to uda ;)

czas w koncu pobiegac i... pozniewalac kilku ludzi na ulicy szerokim usmiechem zadowolonego z siebie farciarza :-D.
Dzis bal. Prawdziwy. Z suknia i szalem.

As you said life's great.

14.03
...wlasnie do mnie dociera.. ze ja naprawde moglam to oblac... jedyne co umialam naprawde dobrye - pytania sprzed roku.. kompletnie sie nie powtorzyly.. poprawka, koniec ze stypendium i.. spartaczony wysilek calego tego jakby niebylo pozytywnego semestru.. boshe.. nie wierze ze takie rzeczy sie zdarzaja.. ze zdarzaja sie WLASNIE MNIE. incredible.. pozostaje w stanie niedowierzania...

09:53 - 21.06.2007 - comments {0}

****pomiedzy****

...snem a jawa..
... logika a uczuciem...
...obowiazkiem a pragnieniem...

czyli sesja. I wszystko to co się z nia wiaze. W tym roku intensywniej, choc krocej. Bardziej swiadomie i stresujaco. Kolejny raz wychodzi na wierzch moj charakter "poszukiwacza emocji". W poniedzialek, po 2och nieprzespanych nocach (a przynajmniej nie w całosci) egzamin, ktory kolejny raz pokazał, ze jesli nie urodziłam sie w czepku, to przynajmniej mam szczescie. Jak zwykle - latwiejsza grupa. Pytania idealnie trafione w moje najwieksze pokłady wiedzowe. Zaraz po egzaminie - Praca. Przez duże P. Wtorek. Praca. W srode zaliczenie z niemieckiego na ktore ostatnio zaspałam (intensywne doznania odkladania wszystkiego na ostatnią chwilę?) W czwartek kolejny egzamin. Mniej trafiony. Nie chodzac na wyklady, nie chodzac na cwiczenia, uczac sie 2 dni (od dzis).. czy mozna zdac? To nie taki kolos jak poniedzialkowy, lecz... znow licze na swoje szczescie i... ze pytania powtorza sie z zeszłorocznych testow ;). Czwartek 20.15 - bal. Piatek. Praca. Prawie tak samo ekstremalny tydzien jak jeden z tych wielu podczas studiowania dwoch kierunkow jednoczesnie. Mozna sie przyzwyczaic :).


Zauwazam, ze studia na germanistyce, porzucone, swego czasu znienawidzone - nauczyly mnie czegos bardzo waznego. Moge nauczyc się WSZYSTKIEGO. Secundo. Moge siedziec nad ksiazkami kilka godzin non stop i.. nie zasnac ;). Efekt pokaze czwartkowy egzamin. Dowiem sie przynajmniej, czy moj mózg jest cudotworca, a ja.. niezwykle podatnym na stres i adrenalinę zblizajacej sie deadline leniwym geniuszem :)

koniec zwierzen własnych. Bedzie dobrze, poniewaz wierze w to. A sama wiara w szczescie sprawia, ze tam gdzie moze Ci ono pomoc - pomaga. Jesli nie moze (przy zerowej wiedzy na egzaminie;) - w gre juz wchodzi tylko realizm. Wracam zatem do ksiag. Per aspera ad astra. Byle do piatku.

11:56 - 19.06.2007 - comments {0}

Vorherige Seite Nächste Seite
Description
... Lillian's diary.. meine Spinnwebe der ungekämmten Gedanken. Niemand kennt alle Antworten, trotzdem sollte man Fragen.

Startseite
Lillian's profile
Archiv

Recent Entries
- Powroty jesiennym zmrokiem
- Lili Marlene
- dojrzałosc
- ... w czepku urodzona juz 20 lat..
- ****pomiedzy****
- SPRICHST DU DEUTSCH?
- Love's philosophy..
- Im Anfang ward ein Wort..
- Umwälzung?
- Nierozpoznany
- smutek
- zza grubych szkieł dystansu
- wiatr od malty part II
- wiatr od malty
- The Illusionist
- +++++Gloria virtuti resonat.+++++
- an affair of dress
- ..projekcje słów...
- ..w ciszę opleciony pająk uwalnia wici swoich myśli..
- ...(cd.)
- ***durch ein Glas /World Press Photo 2007
- 6.30 czas na męża..
- Z goryczą...
- Bloß Wörter..
- Odkrycie
Hol dir auch ein Blog - kostenlos bei BlogYa.de - Für die Inhalte sind ausschließlich die jeweiligen Nutzer verantwortlich.

Casino Spiele  Online Blackjack Spielen  Online-Casino  Spielautomaten online spielen